horror

Babadook, reż. Jennifer Kent

Babadook-Poster-KeyArt

(Recenzja jest dogłębna, przez co mogą pojawić się rzeczy uznane za spoilery)

Poprzedni rok nie był dla widzów łaskawy, jeśli chodzi o filmowe dzieła grozy. Do polskich kin weszły może 3 gatunkowe obrazy, a każdy kolejny wydawał się być coraz mniej intrygujący. Tymi cechami charakteryzował się Annabelle, który pokrętnie czepiając się fabularnie Obecności (będącej, by the way, o niebo lepszym filmem), zwracał na siebie uwagę widzów. Za Diabelską Planszą Ouija bazował natomiast maksymalnie nieciekawy pomysł. Uwaga, otóż, grupa nastolatków zbiera się razem i splot idiotycznych wydarzeń sprawia, iż po kolei giną. Po zapoznaniu się z, bądź co bądź, dokładnie takim opisem fabuły mój wewnętrzny cynik krzyknął: really?! Toż to jeden z najstarszych i najbardziej zużytych schematów w historii kina grozy! Cóż, zastraszająco dużo ludzi ma chyba jednak odmienną od mojej, opinię, gdyż do kin powędrowało całkiem sporo osób, powodując, iż oba z wymienionych przeze mnie obrazów znalazły się na czas kilku tygodni na szczycie Box Office.

Inaczej było z tym filmem. Nie wiem, czy to ta niezwykle pozytywna reakcja krytyki (widowni już mieszana), czy przedziwny tytuł, ale Babadook wydawał się po stokroć bardziej intrygujący od każdego z zeszłorocznych straszaków. Poczekałem więc, by obejrzeć go na spokojnie w domowym zaciszu. Efekt? (więcej…)

Reklamy