film

Kapitan Ameryka: Pierwsze Starcie – Marvel #5

7386143.3Przy okazji omawiania filmów z Marvel Cinematic Universe natknąłem się na pewien dość specyficzny, żeby nie powiedzieć osobisty, problem. Mianowicie każdy z nich, pod względem narracyjnym, jest bardzo podobny. Co prawda, twórcy próbują je poróżnić stylistyką (i bardzo dobrze), natomiast wszystkie dzieła podążają wg podobnych schematów pokazywania nam swoich postaci, a fabuła często jest, mniej-więcej, przewidywalna. Może nie przeszkadzałoby mi to bardzo, gdybym nie oglądał tych obrazów co kilka dni oraz gdybym mógł je bardziej docenić za rozsądne (lub nie) przeniesienie komiksowej postaci w filmowe rejony.

(więcej…)

Reklamy

Thor – Marvel #4

Thor_Official_PosterKenneth Branagh, wreszcie!

Spodziewałem się po tym filmie najgorszego. Moi znajomi wspominali, że Thor nie wyróżnia się niczym szczególnym (i raczej polecali mi go ominąć, ale nie ze mną te numery) i że jest zupełnie…  zwyczajny. Chociaż, co prawda, obraz otrzymał mnóstwo pozytywnych recenzji, to do liczących się dla mnie krytyków jakoś nie przemówił (chociażby Roger Ebert dał filmowi 1,5/4).

Cóż, pozostaje mi jedynie bronić tego dzieła – Thor Kennetha Branagha to nie tylko (kolejny już) dowód na niezwykły talent i kunszt reżysera, ale także, sama w sobie, niezwykle przyjemna filmowa przejażdżka, całkiem inteligentna i emocjonująca, która siłą rzeczy nie ustrzegła się pewnych błędów.

(więcej…)

Iron Man 2 – Marvel #3

iron_man_poster_1200Sądzę, że należą Wam się przeprosiny. Zaczynam bowiem tę recenzję tym dość mieszanym stwierdzeniem: Iron Man 2 jednocześnie mnie uradował oraz odrobinę zawiódł. Jest to dzieło, które nadal daje mnóstwo frajdy z oglądania, jednak popełnia bardzo podobne błędy, co poprzednik – mimo iż, wydawałoby się, stara się w tym samym czasie je naprawić.

Poprzedni film skończył się idealnym cliffhangerem – jednocześnie pozwalał na zgrabne zamknięcie utworu oraz rozpoczęcie następnego rozdziału przygód metalowej puszki z intrygującego punktu. Tony Stark, wbrew niespisanemu kodeksowi superbohaterskiemu, którym widocznie kieruje się każdy z innych herosów, bez pardonu poinformował świat, że oto on jest Iron Man’em. Lud oczywiście oszalał, zapanowała wielka euforia. Rząd zaczął węszyć, jakby zmusić Starka do oddania swoich super-zbroi państwu (w charakterze broni), a sam Tony stał się jeszcze większym playboyem. Po tym, jak otworzył swoją całoroczną, militarno-gadżetową imprezę Stark-Expo, widz dowiaduje się o pewnym defekcie jego metalowego serca, który w pewien sposób powoli zabija naszego protagonistę.

(więcej…)

Life Itself – naturalny portret

life_itself_ver2Dokument Steve’a Jamesa nie jest filmem jedynie o krytyku oraz o krytyce filmowej. Racja, przez dużą ilość czasu skupia się na profesji swojego bohatera, zahaczając przy okazji o wiele aspektów historii przemysłu filmowego. Na równi ciekawe są jednak momenty, w których kamera obejmuje rutynę Rogera – niezwykłą, bowiem tą szpitalną, czyli najpóźniejszą z możliwych do uchwycenia. Widzimy jak nie potrafiący już mówić, z usuniętą dolną szczęką Roger komunikuje się przez syntezator mowy, a wstawać z łóżka pomagają mu najbliżsi.

Te przykre obrazy nie tylko dodają naturalności całemu filmowi, ale też stanowią istotną obserwację charakteru Eberta. Pokazuje się on tutaj, mimo zaistniałej sytuacji, w imponującej pogodzie ducha, cały czas oddając się swojej pasji. Widzimy, jak ze wszystkimi swoimi problemami Roger pracuje równie dobrze, co kiedyś, nie tracąc wcale swojej wewnętrznej energii i szacunku do filmów.

(więcej…)

Incredible Hulk – romantyczność zielonego potwora.

7193755.3Podchodziłem do tego filmu z ogromną rezerwą i dystansem, ciągle nie mogąc się zebrać do seansu. Samą postacią Hulka nie interesowałem się szczególnie, dodatkowo dzieło zebrało naprawdę sporo negatywnych opinii. Piszę to, gdyż pomimo, że obraz do końca udany nie jest, ma w sobie parę interesujących pomysłów i rozwiązań, które bardzo przypadły mi do gustu.

Dla niewtajemniczonych: jest to kolejna, druga już produkcja należąca do Marvel Cinematic Universe. Wydaje się być zarazem, pod względem budowy, bardzo podobna do Iron Mana (bo atmosfera i konwencja są raczej różne). Ponownie – dzieło spoczywa praktycznie wyłącznie na barkach swojego głównego bohatera, Bruce’a Bannera. Znajduje się on jednak w zupełnie odwrotnej sytuacji – jest zbiegiem, próbującym uniknąć złapania przez amerykańską armię. Swego czasu padł ofiarą prowadzonego przez siebie eksperymentu biologicznego, w efekcie którego, podczas bardziej stresujących sytuacji, zamienia się w wielkiego, kierującego się instynktem rozpierduchy zielonego potwora, krzyczącego ze wściekłością HULK SMASH! Zdarza się przecież każdemu, prawda?

(więcej…)

Elizjum, czyli „chcę mieszkać na stacji kosmicznej!”

elysiumNiewielu reżyserów zawojowało ostatnimi czasy kinem gatunkowym w równym stopniu co Neil Blomkamp. Jego debiut, Dystrykt 9, osiągnął wielki sukces, zarówno kasowy, jak i artystyczny. To, co moim zdaniem zadecydowało o sukcesie owego filmu, to była niezwykła stylistka oraz pasja, z jaką reżyser opowiada historię. Jej metaforyka oraz samo przesłanie nie jest bowiem czymś, czego wcześniej nie widzieliśmy, lecz zostało to na tyle oryginalnie zrealizowane, że dziś obraz osiągnął status praktycznie kultowego. Nazwisko twórcy stało się więc rozpoznawalne na całym świecie, a on sam miał zapewnione miejsce na przysłowiowym hollywoodzkim stołku.

(więcej…)

Babadook, reż. Jennifer Kent

Babadook-Poster-KeyArt

(Recenzja jest dogłębna, przez co mogą pojawić się rzeczy uznane za spoilery)

Poprzedni rok nie był dla widzów łaskawy, jeśli chodzi o filmowe dzieła grozy. Do polskich kin weszły może 3 gatunkowe obrazy, a każdy kolejny wydawał się być coraz mniej intrygujący. Tymi cechami charakteryzował się Annabelle, który pokrętnie czepiając się fabularnie Obecności (będącej, by the way, o niebo lepszym filmem), zwracał na siebie uwagę widzów. Za Diabelską Planszą Ouija bazował natomiast maksymalnie nieciekawy pomysł. Uwaga, otóż, grupa nastolatków zbiera się razem i splot idiotycznych wydarzeń sprawia, iż po kolei giną. Po zapoznaniu się z, bądź co bądź, dokładnie takim opisem fabuły mój wewnętrzny cynik krzyknął: really?! Toż to jeden z najstarszych i najbardziej zużytych schematów w historii kina grozy! Cóż, zastraszająco dużo ludzi ma chyba jednak odmienną od mojej, opinię, gdyż do kin powędrowało całkiem sporo osób, powodując, iż oba z wymienionych przeze mnie obrazów znalazły się na czas kilku tygodni na szczycie Box Office.

Inaczej było z tym filmem. Nie wiem, czy to ta niezwykle pozytywna reakcja krytyki (widowni już mieszana), czy przedziwny tytuł, ale Babadook wydawał się po stokroć bardziej intrygujący od każdego z zeszłorocznych straszaków. Poczekałem więc, by obejrzeć go na spokojnie w domowym zaciszu. Efekt? (więcej…)