Kilka słów o soundtracku z „Jurassic World”

Mogłoby się wydawać, że ciężko jest ocenić ścieżkę dźwiękową do filmu jako dzieło samo w sobie. Jest ona przecież jednym z podstawowych elementów doznania kinowego i pełny efekt może osiągnąć jedynie podczas seansu. Z tym się zgodzę, jednak mam wrażenie, że najlepsze soundtracki zwyczajnie powinny stanowić angażujące doznanie samo w sobie – czy tak samo jest z muzyką do zbliżającego się wielkimi krokami Jurassic World?

Giacchino-s

Na początku odrobinę tłumaczeń: dlaczego naszła mnie ochota na wpis wykraczający poza rutynowy rodzaj tekstów na blogu? Wiecie, muszę Wam się do czegoś przyznać: jestem ogromnym fanem muzyki filmowej! Przy seansie zwracam na ten element mnóstwo uwagi (potrafi potężnie wpłynąć na moją ocenę dzieła), jak i słucham tej muzyki na co dzień. Moim ulubionym kompozytorem jest John Williams, którego ścieżka dźwiękowa do oryginalnego Jurassic Parku od zawsze leży na półce moich ulubionych płyt (zresztą zdecydowana większość rzeczy, które tworzy ten człowiek po prostu mi się podoba).

Miałem więc spore oczekiwania do nowej ścieżki dźwiękowej, podobnie jak do samego filmu. Za nią odpowiedzialny jest Michael Giacchino – bardzo utalentowany twórca. Po raz pierwszy zetknąłem się z jego muzyką w Zagubionych. Serial bardzo przypadł mi do gustu, a muzyka była jednym z jego najlepszych elementów: umiejętnie budowała klimat, w odpowiednich momentach bezbłędnie wyrażała dramaturgię sytuacji, posiadając również niezwykły, własny i charakterystyczny styl, który chyba był decydującym czynnikiem, dla którego wybór Giacchino na kompozytora muzyki do czegoś takiego jak Jurassic World należy uznać za trafny.

TrevorrowandGiacchino1

Colin Trevorrow oraz Michael Giacchino.

Przy okazji czwartej części dinozaurzej serii kompozytor nie poszedł w stronę, jaką obrał tworząc muzykę do Star Treka. Tamta ścieżka dźwiękowa niewiele miała wspólnego z kompozycjami Jerry’ego Goldsmitha i Jamesa Hornera. Miała sprawiać wrażenie prawie całkowitej nowości, odpowiedniej dla filmu. Soundtrack w Jurassic World robi również pozytywne, aczkolwiek inne wrażenie. Znacznie bardziej nawiązuje do oryginalnych kompozycji Johna Williamsa, często z nich cytując lub zwyczajnie zapożyczając pewne określone, kojarzące się z nimi tonacje.

To są jednak przyjemne subtelności, bo soundtrack posiada swój własny, unikalny i nowoczesny styl. Na pewno brawa należą się kompozytorowi za temat główny filmu, który od razu przywodzi na myśl spokojny, prehistoryczny krajobraz, z roślinożernymi Stegozaurami i Brachiozaurami w tle – dokładnie taki, jaki wytwarzała w naszych głowach ikoniczna melodia Williamsa.

Mimo wyraźnie własnej i nowoczesnej konstrukcji utworów, kompozytor trzyma całość głęboko w starych, old-schoolowych klimatach. Nie znajdziemy tu żadnych elektronicznych dźwięków, a jedynie głębokie, oszałamiające basem instrumenty dęte, smyczki i całość, jaką charakteryzuje się ogromna orkiestra symfoniczna. Giacchino tworzy dzięki temu dość gęstą, często eksperymentalnie mroczną atmosferę, przywodzącą na myśl subtelny terror mogący zagościć na ekranie. Chwalę sobie także konstrukcję utworów, którym długo zajmuje dojście do oszałamiającego spektaklu dźwięków, przed nim tworząc wiele suspensu – chociażby Love in the Time of Pterosauria, czy Indominus Wrecks (pozdro dla kumatych, hehe) wypadają pod tym względem naprawdę imponująco.

jw-giacchino-01

Ogólnie wymieszanie stylów jest w tym soundtracku niezwykle widoczne. Całość posiada nowoczesną i, mimo wszystko, prostą Giacchinowską konstrukcję, wychodzącą niekiedy w całości na pierwszy plan. Tak jest w przypadku As the Jurassic World Turns, w którym to kawałku użycie bębnów pozostaje naprawdę spektakularne, jednak niepozbawione tej dziwnej muzycznej aury, którą tak bardzo kojarzymy z ostatnich kinowych trailerów.

Niemniej jednak nie jest to soundtrack idealny i gdzieniegdzie dopadły mnie drobne wady dzieła. Największą z nich jest pewne stonowanie się motywów. Chodzi mi o to, że gdy Giacchino przedstawi nam już charakterystyczne motywy na początku ścieżki dźwiękowej, to w środku płyty płyty schodzą one na dalszy plan, a na pierwszym pojawiają się znacznie bardziej abstrakcyjne i zwyczajnie niezbyt rozpoznawalne dźwięki. Są oczywiście wyjątki, chociażby w postaci energicznych i pełnych klimatu podkładów do scen akcji, jednak nawet one wydają się być czasem oderwane od ogólnej melodyjności płyty, co zdecydowanie dziwi.

jw-giacchino-03

Słychać tutaj co jakiś czas specyficzny kontrastujący dysonans tonów. Na początku płyty utwory często w bardzo szybki sposób przechodzą z maksymalnie mrocznych i groźnie brzmiących motywów do tych maksymalnie ckliwych. Nie rozumiem tego zabiegu i uważam go za zwyczajnie dezorientujący, lecz pewnie jest on uzasadniony konstrukcją poszczególnych scen w filmie.

Nie chciałbym się tu jednak rozpisywać i po prostu powiem, że pomimo swoich kilku potknięć soundtrack do Jurassic World to zwyczajnie solidna i warta przesłuchania muzyka. Nie jest to co prawda fantastyczny poziom Johna Williamsa, jednak jako zastępstwo sprawdza się wyśmienicie: umiejętnie miesza stare z nowym, dzięki czemu wychodzi z tego dobre dzieło samo w sobie. Domyślam się więc, że film utrzymany został w podobnych klimatach, co mi bardzo odpowiada. I mam szczerą nadzieję, że się na nim nie zawiodę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s