The Avengers – Marvel #6

Marvels-The-AvengersWreszcie dotarłem! Na tydzień przed polską premierą Czasu Ultrona piszę Wam, co sądzę o pierwszych The Avengers (kiedy to przeczytacie, jest już inną sprawą)! No to mam do nadrobienia fazę drugą tylko w jakieś… 6 dni…

Damn, I gotta be quick.

W każdym razie: ten film jest zdecydowanie tym, na co czekał każdy fan komiksów. To do tego dzieła zmierzały wszystkie produkcje z MCU. Obraz, po krótkim wstępie, bez zbędnej ekspozycji (co jest wielką zaletą) przechodzi od razu do swoistego rozwinięcia akcji. Łączy ona wszystkie te elementy z poprzednich obrazów.

Gdy już do niej dotrzemy, to okazuje się, że jest… niesłychanie prosta i przewidywalna. Mianowicie: przychodzi Loki, czyli ten Hiddleston z Thora, gdyż zamierza sobie wziąć Tessarakt, nieograniczone źródło energii z filmu o Kapitanie Ameryka. Zapytacie się: po co mu ów sześcian? Chce za jego pomocą zapanować nad światem (of course!). Powstrzymać go może jedynie tajny plan Nicka Fury’ego – inicjatywa Avengers, zbierająca wszystkich znanych nam bohaterów (no i jeszcze jakiegoś przybłędę zwanego Hawkey’em) w celu obrony naszej planety.

the-avengers-2012

Fabuła wydaje się być niesłychanie wręcz prosta, by nie powiedzieć banalna. Jestem pewien, że na podstawie powyższych informacji moglibyście dokładnie stwierdzić, jakie film Jossa Whedona będzie miał zakończenie i przewidzieć możliwe zwroty akcji (nie wszystkie, za co należą się brawa).

Moglibyście. Tylko po co? The Avengers nie jest takim filmem, który ogląda się dla fabuły. I normalnie w ogóle nie używam tego zwrotu, gdyż nabrał on pejoratywnego znaczenia. Najczęściej służy do tłumaczenia, że to przecież film „rozrywkowy”, na którym masz się „rozerwać”,  zrobiony dla „efektów specjalnych”. Albo najlepsze: masz na nim wyłączyć mózg. Dziwnym przypadkiem używają go głównie fani niesławnych Transofmers 4 (nie żebym komukolwiek odbierał prawo do lubienia tej produkcji).

Thor-Iron-Man-and-Captain-America-the-avengers-29455832-1280-686

W przypadku dzieła Whedona to określenie jednak nie zostało przeze mnie użyte w żadnym z pejoratywnych odcieni. Owszem, prosta fabułka jest kanwą do pokazania nam niesamowitych i widowiskowych scen. To, czego jednak nie mają filmy o wielkich robotach Michaela Bay’a, to są emocje i faktyczni bohaterowie, a zręczny skrypt Whedona będzie skutecznie uniemożliwiał Wam odłożenie swojego umysłu gdzieś do szafy.

Pochylam czoło nad dialogami Whedona. Jest to chyba pierwszy tak dobry scenariusz w MCU. Mamy tu bodajże ósemkę jakkolwiek liczących się bohaterów. Nie tylko każdy z nich może zabłyszczeć w swojej pełnej krasie, nie odbierając innym postaciom spektakularności, ale też ich wzajemne relacje i napięcia, które, przeciwnie do tego, co mi się przed seansem zdawało, wcale nie okazały się być takie pozytywne, wypadły tak naturalnie jak tylko wypaść by mogły. Żadna z tych postaci jednocześnie na tym nie traci, wręcz przeciwnie, oglądanie ich wzajemnych starć i konfliktów było niezwykle zajmujące, a co najważniejsze – każdy z nich rozumieliśmy, bo miał swoje podstawy w charakterologii bohatera.

Całkiem specyficzny koncept superherosa z tego Hawkeye'a...

Całkiem specyficzny koncept superherosa z tego Hawkeye’a…

To na pewno również zasługa tego, że nie trzeba było tych postaci już nikomu przedstawiać – zrobiły to omówione wcześniej przeze mnie filmy. Twórcy przeszli więc od razu do rzeczy, sprawiając, że pierwszy i drugi akt nie jest ani trochę męczący.

Do tego The Avengers to kanwa wielu znakomitych, absurdalnych, lecz odjazdowych pomysłów. Pamiętam, że gdy pierwszy raz zaprezentowano mi w kinie scenę z latającym lotniskowcem, który w dodatku miał pancerz niewidzialności (dokładnie tak: z latającym lotniskowcem, który w dodatku miał pancerz niewidzialności), oniemiałem, a szczęka opadła mi na podłogę. Mój wewnętrzny ośmiolatek był uradowany jak nigdy.

Nie jestem jednak do końca pewny, czy jest to film robiony w konwencji, którą lubię. Jasne, wzajemne iskry między bohaterami oglądało mi się fajnie, lecz im dalej w las, tym wybuchy i rozwałka zaczynały mnie męczyć coraz bardziej. Sama w sobie jest sfotografowana przepięknie, pozostaje także kreatywna i prezentuje niesamowite efekty specjalne. Jak na mój gust, jest jej jednak zdecydowanie za dużo, bo i wiedziałem, jak wszystko się skończy – w pewnym momencie po prostu się odciąłem emocjonalnie, a wylewająca się z ekranu epickość niezbyt mnie poruszała.

It's simple - we kill the Loki. Naaah, just kiddin'.

It’s simple – we kill the Loki.
Naaah, just kiddin’.

Lecz w swoim gatunku The Avengers pozostaje filmem niesłychanie dobrym, bo i samo wykonanie budzi podziw. Każda z postaci ma coś do powiedzenia, scenariusz jest, mimo wszystko, bardzo logiczny i konsekwentny według reguł stworzonego przez siebie świata. Oprócz tego, że dzieło jest świetne technicznie pod każdym względem, to jeszcze pozostają tu zalety poprzednich Marvelów, takie jak na przykład świetne aktorstwo. Nie będę wymieniał, opisywał i krytykował każdej z ról, gdyż nie ma to sensu – wszystkie zostały napisane oraz zagrane na najwyższym poziomie.

Wracając jednak do szarej rzeczywistości: The Avengers dali mi jednocześnie mnóstwo ubawu, ale też pod koniec seansu czułem się nieco zmęczony. O wiele bardziej wolę stopniowanie napięcia scen akcji – nie tylko robią wtedy większe wrażenie, ale też nie męczą. Ten film nie jest ani trochę old-fashioned i od razu przechodzimy do konkretnej rozróby. Wygląda fajnie, lecz znów: jest jej mnóstwo. Choć sam fakt, że przy całym tym ogromnym spektaklu Joss Whedon w żaden sposób nie gubi bohaterów, a wręcz daje im wiele szans na zaistnienie i zgrabnie podkreśla ich charaktery, jest dla mnie niezwykle imponujący i myślę, że to właśnie przez to cała rzesza fanów komiksów jest tak zadowolona.

Nie żeby co, ja też byłem.

Ocena: 7+/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s