Iron Man 2 – Marvel #3

iron_man_poster_1200Sądzę, że należą Wam się przeprosiny. Zaczynam bowiem tę recenzję tym dość mieszanym stwierdzeniem: Iron Man 2 jednocześnie mnie uradował oraz odrobinę zawiódł. Jest to dzieło, które nadal daje mnóstwo frajdy z oglądania, jednak popełnia bardzo podobne błędy, co poprzednik – mimo iż, wydawałoby się, stara się w tym samym czasie je naprawić.

Poprzedni film skończył się idealnym cliffhangerem – jednocześnie pozwalał na zgrabne zamknięcie utworu oraz rozpoczęcie następnego rozdziału przygód metalowej puszki z intrygującego punktu. Tony Stark, wbrew niespisanemu kodeksowi superbohaterskiemu, którym widocznie kieruje się każdy z innych herosów, bez pardonu poinformował świat, że oto on jest Iron Man’em. Lud oczywiście oszalał, zapanowała wielka euforia. Rząd zaczął węszyć, jakby zmusić Starka do oddania swoich super-zbroi państwu (w charakterze broni), a sam Tony stał się jeszcze większym playboyem. Po tym, jak otworzył swoją całoroczną, militarno-gadżetową imprezę Stark-Expo, widz dowiaduje się o pewnym defekcie jego metalowego serca, który w pewien sposób powoli zabija naszego protagonistę.

Brzmi dość intrygująco. Rzeczywiście, z początku fabuła prezentuje się znacznie okazalej niż w oryginale. Zajęła mnie ona, czułem się wciągnięty. Oczekiwałem tego, co nadejdzie dalej nie tyle z powodu postaci, które poznałem i polubiłem już wcześniej, co z powodu historii, która wyraźnie szła w stronę wielowątkowej. Pozostaje jej główny trzon, czyli sam Tony, ale dochodzi tu jeszcze kilka innych postaci oraz ich storyline’ów, jak, przykładowo, Justin Hammer i Natalie Rushman. Wątek tej drugiej pojawia się dość niespodziewanie, ale szybko nabiera kolorów oraz pewnego posmaku tajemnicy, intrygi i niepewności. Jak w fajnym filmie szpiegowskim (w formie Iron Mana oczywiście).

Guten Tag.

Guten Tag.

Były to tylko pozory, bowiem końcowy rezultat pokazuje, że pomimo wielkiego talentu pisania naturalnych dialogów oraz umiejętności nadawania postaciom odpowiednich cech charakteru, scenarzysta Justin Theroux popełnia podobne błędy, co jego poprzednik. Muszę przyznać, że fabuła, generalnie, wygląda lepiej niż w pierwszej części. Jednak w tym filmie obiecała mi, jako widzowi, trochę więcej. Niestety, w rezultacie kilku zwrotów akcji i wątku antagonisty będącego, ponownie, jedynie kliszą, również podążyła przewidywalną ścieżką. Chociażby intrygujący wątek wspomnianej już przeze mnie Natalie Rushman został kompletnie zmarnowany na rzecz szybkiego gagu. Jasne, nadal jest on ciekawy, i potrafię zrozumieć ten zabieg, ale wyobrażałem sobie kilka subtelniejszych i ciekawszych sposobów na skończenie owej historii z potencjałem.

W efekcie trzeci akt jest nieco nużący i, podobnie jak w poprzedniku, nie robi takiego wrażenia. Nie oznacza to, że jest kompletnie zmarnowany, bowiem sam Tony Stark daje fabule swój ciekawy wątek. Dowiadujemy się tutaj więcej o historii tej postaci, poznajemy ją w chwili ważnych dla niej decyzji. I, mimo iż wydaje się być jeszcze bardziej rozpuszczony i narcystyczny niż w poprzednim dziele, to z czasem rozumiemy bardziej jego postawę, a w kluczowych momentach kibicujemy mu niezmiernie.

"Co ja robię ze swoim życiem?"

„Co ja robię ze swoim życiem?”

Grzechem byłby brak wspomnienia o genialnej robocie, jaką wykonuje Robert Downey Jr. w tym dziele. Miał do zagrania, moim zdaniem, o wiele bardziej skomplikowane, pod względem emocjonalnym oraz dramaturgicznym, sceny, niż te znane z poprzedniej części. Radzi sobie z nimi wyśmienicie, idealnie wczuwając się w każdy dialog, grając perfekcyjną mową ciała, mimiką i gestykulacją. Serio, ten facet nie gra Starka, on nim jest.

Jak każdy z dwóch poprzednich filmów Marvela, także ten skupia się głównie na swoim protagoniście. Jednocześnie daje Starkowi zabłyszczeć (i dobrze), jednak czułem mały niedostatek czasu antenowego dla postaci drugoplanowych (niedobrze). Będąc jednak fair, każda z nich ma sceny, w których może zabłyszczeć i faktycznie mieć znaczący wpływ na historię. Podobają mi się także postaci kobiece, które są zdecydowane i samodzielne, czasem bardziej niż męscy bohaterowie.

Takie role są dość wymagające pod względem aktorskim i znów muszę stwierdzić, że tutaj stoją na fantastycznym poziomie. Gwyneth Paltrow, znana jako dziewczyna Starka, Pepper Potts, powtarza swoją rolę, grając co najmniej tak dobrze, jak w poprzedniku. Na pewno odpowiednim i konkretnym dodatkiem dla serii jest Scarlett Johansson w roli wspomnianej już Natalie. Umiejętnie oddaje dumę, pewność siebie i zdecydowanie swojej bohaterki. Ma także bardzo gustowny kostium (musiałem o tym wspomnieć!).

Kto jak kto, ale on prezentuje się znakomicie!

Kto jak kto, ale on prezentuje się znakomicie!

Aspekt techniczny stoi natomiast na perfekcyjnym poziomie. Efekty specjalne, mimo iż mają na karku kilka dobrych lat, wciąż wyglądają bardzo dobrze – potrafią utrzymać widza w zupełnie wiarygodnej iluzji. Reżyser, czyli ponownie Jon Favreau, filmuje akcję w świetny, kontrastujący i szerokokątny sposób oraz nadaje filmowi przyjemne tempo. Ma także dobry kunszt inscenizacyjny. Just sayin’.

Jednocześnie jest to dzieło zrealizowane w konwencji podobnej do tej znanej z poprzednika. W scenariuszu jest dużo bardzo udanej komedii, jednak nie przyćmiewa ona wątków emocjonalnych i wzbogaca seans, nadając mu bardzo przyjemne, eskapiczne zacięcie.

iron_man_2_94

I chyba tak można podsumować Iron Mana 2: rozrywka na dobrym poziomie. Jasne, poświęciłem kilka dobrych akapitów na omówienie, co w tym filmie nie wyszło, jednak warto przecież pamiętać o tym, co wyszło. Mimo, iż antagonista jest raczej zupełnie schematycznym reprezentantem gatunku (aż szkoda zmarnotrawić tak porządne aktorstwo) i przez to trzeci akt wydawał mi się niezbyt angażujący, to wciąż jest to dość wciągający film, z przyjemną dawką humoru i akcji, perfekcyjnie nagrany, a już na pewno zniewalająco zagrany. Jeśli masz ochotę na dwugodzinny seans nie pozbawiony ikry energicznych emocji – zdecydowanie polecam.

No i jest tu Scarlett Johannson. Wspominałem już o tym?

Ocena: 7/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s