Miesiąc: Marzec 2015

Incredible Hulk – romantyczność zielonego potwora.

7193755.3Podchodziłem do tego filmu z ogromną rezerwą i dystansem, ciągle nie mogąc się zebrać do seansu. Samą postacią Hulka nie interesowałem się szczególnie, dodatkowo dzieło zebrało naprawdę sporo negatywnych opinii. Piszę to, gdyż pomimo, że obraz do końca udany nie jest, ma w sobie parę interesujących pomysłów i rozwiązań, które bardzo przypadły mi do gustu.

Dla niewtajemniczonych: jest to kolejna, druga już produkcja należąca do Marvel Cinematic Universe. Wydaje się być zarazem, pod względem budowy, bardzo podobna do Iron Mana (bo atmosfera i konwencja są raczej różne). Ponownie – dzieło spoczywa praktycznie wyłącznie na barkach swojego głównego bohatera, Bruce’a Bannera. Znajduje się on jednak w zupełnie odwrotnej sytuacji – jest zbiegiem, próbującym uniknąć złapania przez amerykańską armię. Swego czasu padł ofiarą prowadzonego przez siebie eksperymentu biologicznego, w efekcie którego, podczas bardziej stresujących sytuacji, zamienia się w wielkiego, kierującego się instynktem rozpierduchy zielonego potwora, krzyczącego ze wściekłością HULK SMASH! Zdarza się przecież każdemu, prawda?

(więcej…)

Reklamy

Elizjum, czyli „chcę mieszkać na stacji kosmicznej!”

elysiumNiewielu reżyserów zawojowało ostatnimi czasy kinem gatunkowym w równym stopniu co Neil Blomkamp. Jego debiut, Dystrykt 9, osiągnął wielki sukces, zarówno kasowy, jak i artystyczny. To, co moim zdaniem zadecydowało o sukcesie owego filmu, to była niezwykła stylistka oraz pasja, z jaką reżyser opowiada historię. Jej metaforyka oraz samo przesłanie nie jest bowiem czymś, czego wcześniej nie widzieliśmy, lecz zostało to na tyle oryginalnie zrealizowane, że dziś obraz osiągnął status praktycznie kultowego. Nazwisko twórcy stało się więc rozpoznawalne na całym świecie, a on sam miał zapewnione miejsce na przysłowiowym hollywoodzkim stołku.

(więcej…)

Filmowe Zaległości – luty 2015

Układ dzisiejszego wpisu różni się nieco od tego znanego z poprzednich moich tekstów z cyklu. Powód jest bardzo prosty – w tym miesiącu widziałem po prostu „łolabogą” (czyt. bardzo dużo) liczbę filmów, w tym wiele wartościowych, o których chciałbym napisać chociażby kilka zdań. Dlatego właśnie w pierwszej części tekstu znajdziecie standardowe już dla mojej małej antologii (hehe) akapitowe podsumowania seansów, w drugiej części natomiast umieszczę kilka obrazów, o których, z jakiegoś powodu, chciałbym napisać trochę mniej. Nie przedłużając – zaczynajmy!

(więcej…)