Miesiąc: Styczeń 2015

Wielkie Oczy, reż. Tim Burton

big_eyes.15ce0090408.originalBig Eyes widziałem już 2 stycznia, w dniu premiery filmu w Polsce. Gdy piszę te słowa jest noc z 14 na 15 stycznia. Przez niecałe dwa tygodnie często myślałem o tym filmie i zastanawiałem się, czy w ogóle pisać jego recenzję. Bo to obraz, z którym wiązałem pewne nadzieje i który mógł mi się naprawdę spodobać. Stało się jednak (prawie) zupełnie odwrotnie.

Jakie oczekiwania wiązałem z Wielkimi Oczami? Każdy pewnie łatwo zgadnie – to nowy film Tima Burtona. Jeśli nie rozumie się samo przez się, to jestem skory do tłumaczenia. Do niego, jako twórcy, zawsze miałem pewien dystans. Na pewno można go uwielbiać – za wizualny splendor, niesamowite kreacje świata i wciągające historie. Ten ostatni element jest jednak najważniejszy, a to, że udało się twórcy przez tyle lat utrzymać tak wysoki poziom swoich opowiadań jest niezwykłym wyczynem. Batman, oprócz niesamowitej kreacji Gotham City, był opowieścią o rywalizacji, walce z własnymi demonami. Najogólniej rzecz biorąc. Był to film jak na swoje czasy niezwykle innowacyjny, bo poinformował przecież cały świat, że „hej, Batman to nie tylko Adam West ze swoim Dickiem w rajtuzach”*. Co więcej, obraz ten, razem z następnymi historiami reżysera, Edwardem Nożycorękim oraz Ed Wood’em, tworzą trójkę „Burtonów”, które są jednymi z najbardziej inspirujących dzieł, jakie widziałem. Mimo, że poznałem je stosunkowo niedawno, to niezwykle je doceniam.

(więcej…)

Reklamy

Filmowe Zaległości – grudzień 2014

posterlaboldboy_3Oldboy (2003)

Kultowy już film Chan-Wook Parka obejrzałem na początku grudnia, lecz dopiero dzisiaj, czyli już jakiś czas po Sylwestrze, udało mi się przysiąść i o nim napisać. Dlaczego tak się stało? Gdyż mamy tu do czynienia z jedną z najlepiej utkanych filmowych intryg, jakie dane było mi oglądać na ekranie. Od pierwszych chwil Oldboy mnie interesuje – głównie specyficzną stylistyką, ale także zajmującą zagadką. Co prawda, jest ona prowadzona dość spokojnym tempem przez jakieś 3/4 filmu, ale gdy dowiemy się, co tak naprawdę stało za tym, że Dae-su siedział w swoistym więzieniu te 15 lat, będziemy zszokowani i rozdarci. Zwłaszcza, że wcześniej zaangażowaliśmy się emocjonalnie w historię – scenariusz jest bardzo solidny, a aktorzy są prowadzeni niezwykle naturalnie (Min-sik Choi w głównej roli to niekończący się pokaz imponujących umiejętności). Długo bym jeszcze o tym pisał, ale się powstrzymam. Dlaczego? Gdyż podszedłem do tego filmu z nikłą świadomością tego, co dostanę, i sądzę, że ta strategia zapewni Wam wyśmienity seans. Poczujecie świeżość i oryginalność oraz wciągniecie się w historię, która po zakończeniu filmu zakorzeni Wam się w głowach na długo. Taki powinien być prawdziwy thriller.

Ocena: 8/10

(więcej…)