Lis, Powrót do Domu #1 – opinia

Komiks-Lis-juz-na-Hellconie-_bw70754Rozpoczynając dział komiksowy na blogu dość długo zastanawiałem się co wybrać. Nie miałem co prawda większego wyboru, jednak wybór padł na „Lisa”. Tak się akurat złożyło, że pierwszy, jak na razie jedyny, zeszyt dostałem już w dniu premiery (jeszcze nie do końca będąc świadom co to jest). Pozwoliło mi to na nabranie pewnego dystansu w stosunku do projektu, a i fajniej by tak zainaugurować komiksową kategorię od mniej znanego, polskiego projektu.

Jeśli nie jesteś zainteresowany tematem to możliwe, że nie masz pojęcia o czym mówię. „Lis” jest jedną z pierwszych od lat, w naszym kraju, próbą stworzenia komiksu zeszytowego, czyli takiego, po który będziesz mógł się po prostu, najzwyczajniej w świecie udać do kiosku wraz z nadejściem kontynuacji. Projekt ma charakter dość kameralny, jednak tworzony po godzinach pomysł twórców został wydany, a mi na Hellconie udało się dostać edycję limitowaną, dodatkowo z autografami autorów, mniam. W każdym razie – co sądzę o „Lisie”? A raczej, jego pierwszym zeszycie? Trzeba mieć na uwadze, że historia nie jest pełna, i na zakończenie tej konkretnej fabuły przyjdzie nam jeszcze czekać na 4 numery.

To widać. Pierwszy zeszyt „Powrotu do Domu” ma charakter głównie ekspozycyjny. Poznajemy naszego bohatera, Gabriela Majewskiego, który, jak głosi tytuł, po 3 letnim pobycie za granicą wrócił do Polski. Jak celnie punktuje jeden z jego znajomych, wraz z powrotem media zaczęły buczeć o niewyjaśnionych morderstwach, spowodowanych przez człowieka w masce.

Oczywiście czytelnik od razu dowiaduje się o powiązaniach protagonisty ze zdarzeniami, jak nie przez dosłowność fabuły to przez jej kliszowość, chociaż na tym etapie ciężko jeszcze o niej w ogóle mówić. Pierwszy zeszyt, jak już wspomniałem, to głównie przedstawienie – ma za zadanie wprowadzić nas w świat „Lisa” i odpowiednio wysetup’ować historię. Ma ona jak na razie przebieg każdego, komiksowego, super-bohaterskiego klasyka. Mało jest jednak trzymane w tajemnicy (po Batmanach byłem do tego przyzwyczajony), wszystko jest odpowiednio opowiedziane. Z resztą ciężko o tym dużo gadać, bo zakładam, że widzimy dopiero mały skrawek, początek tej historii. Pierwszy numer czyta się w mniej niż 15 minut, zatem o czymś to powinno świadczyć (nie żeby było z tym coś złego).

Trailery-komiksu-Lis-_bw70183

Fabuła co prawda przebiega, dotychczas, według dość startego schematu, ale mam wrażenie, że twórcy wiedzą co robią. Przemawia za tym sama postać Gabriela – po otrzymaniu takich super mocy nie nawołuje do żadnej większej idei, wykorzystuje je raczej dla własnej korzyści, chociażby kradnąc, ba, nawet zabijając ludzi. Racja, ratuje też niewinnych obywateli od tych najgorszych chuliganów, jednak kieruje nim głównie rozsądek dalece oddalony od sprawiedliwego, z resztą nie opowiedziano tego do końca. Na tym etapie nie jest jeszcze niczym dziwnym, że brak nam informacji o motywacjach na podstawie których podjął taką decyzję (chociaż coś się nam sugeruje), ale jeśli twórcy ciekawie podejdą do zagadnienia anty-bohaterstwa które przejawia Gabriel, to sądzę, że naprawdę może coś z tego wyjść. Z drugiej strony jestem odrobinę przestraszony, bo poza tym jest w tej postaci raczej nie wiele. W moim przypadku – prezentuję kredyt zaufania, bo nie wszystko można upchnąć na łamach kilkudziesięciu stron, zwłaszcza tak nagle, pod koniec, urwanych.

Kolejnym „za” „Lisa” jest jego prezencja graficzna. Cały komiks narysowany został dość grubą kreską, co czasem przeszkadza (zgadzam się, że postaci przy większym świetle wyglądają jak wyjęci z webcomica), ale niektóre kadry prezentują się naprawdę ładnie. Szczególne wrażenie robi tu paleta kolorów, tworząca ciekawą aurę i klimat. Rysownik w dużej mierze operuje światłami, każda uliczka, zaułek, czy chociażby całe miasto ma swoją dominującą barwę, co nadaje duszności scenom. Wszystkie takie kontrasty między cieniem a światłem prezentują się naprawdę rozsądnie, sprawiają, że jestem z tego aspektu zadowolony. Co prawda popracowałbym nad mimiką postaci – Gabriel ma może z dwa wyrazy twarzy. Większość z tych negatywów jest jednak czepialstwem i, jak na debiut, rysownik nie ma się czego wstydzić.

lis123

Warto więc wspierać projekt? Moim zdaniem – tak! Nie chce co prawda, żeby brzmiało to jak wielka negacja historii, ale fabularnie jest trochę do poprawy, choć na tym etapie ciężko to podsumować. Fabuła podąża w znanym kierunku, jednak twórcy już zaznaczają, że chcą zrobić z tym coś interesującego, czego na pewno będę wyczekiwał. Graficznie komiks prezentuje się całkiem nieźle, podoba mi się neonowa gra świateł. Całe 5 części „Powrotu do Domu” na pewno wyląduje na mojej półce. Wtedy opowiem o moich wrażeniach o konkretnej całości. Nie pogardziłbym pewną dekonstrukcją mitu superbohatera z odniesieniami do polskich realiów – co, mam wrażenie, twórcy mogą zrobić. Jeśli tak – dalsze historie będę czytać z przyjemnością.

Wszystkie informacje o „Lisie”:

http://sikomiks.pl/

Źródła:

Reklamy

2 comments

  1. Na dobrą sprawę pierwszą próbą stworzenia zwykłego komiksu, takiego pozbawionego zbytniego moralizatorstwa i innych pierdół nabijających ego twórcy, jest Orzeł Biały. Wydano siedem numerów po ok 10 zł za sztukę. Ja kupiłem tylko sześć, bo siódmy miał tak słabą fabułę i wydumanych bohaterów ( Bazarowi Baranowie) ze mnie skutecznie odepchnął. Takiego natężenia głupoty to ja dawno nie widziałem. A o Lisie słyszę pierwszy raz. Pojawił się w Empiku, czy jest tylko „ekskluzywnym” towarem dla grupy zapaleńców? Polsce nie potrzeba komiksu, którego fabuła pokazywałaby dekonstrukcję mitu bohatera. Polsce potrzeba prawdziwego BOHATERA. Sprawa jest trudna do rozwiązania bo nasza kochana ojczyzna nie ma w zasadzie żadnej tradycji w tym kierunku. Jedynym bohaterem z prawdziwego zdarzenia był Rotmistrz Polonia. Ale on przeminął ( jego reanimacja to był jakiś ponury żart, o którym chciałbym jak najszybciej zapomnieć). Żbik i Kloss są jakimiś bohaterami, ale to nie to. Mamy jeszcze Likwidatora – ale jest to bardziej podziemie polskiego komiksu i też się nie łapie. Gdzieś tam majaczy Blur – ale o nim szkoda gadać.Jeśli chodzi o sam koncept antybohatera – oni są wszędzie. Wiedźmin, Wędrowycz, Kotołak – ilu jeszcze? Zaraz dobijemy do chwili gdy dobry bohater będzie czymś orginalnym! Pomysł na blog na plus, tak trzymać! Tylko radziłbym ostrożnie chwalić mangi. A w szczególności wystrzegać się nadinterpretacji!!! Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. O „Białym Orle” troche mi opowiadano i także jestem ciekaw tego projektu. Chociaż trochę smutno mi słyszeć Twoje zdanie na temat fabuły, niemniej jednak nie będę go przekreślał i kiedyś na pewno po niego sięgnę ;). „Lis” ma być docelowo dostępny w większości kiosków, w niektórych (niestety tylko warszawskich) się już pojawił. A w empiku to pojawi się on raczej dopiero po wydaniu pełnej historii w jednym egzemplarzu. Ale wiesz, to tylko moje domysły ;).
      Sama idea antybohaterstwa jest dla mnie w ogóle interesującą rzeczą. Fakt, że „Wiedźmina” nie czytałem no i w gry nie grałem, słabo siedzę w polskiej literaturze. W każdym razie w tym wpisie na pewno nie chciałem się rozwodzić na temat pozytywów i negatywów takiego zdarzenia – są to moje pierwsze wrażenia i zwyczajnie, będąc przyzwyczajony do amerykańskich komiksów, jestem dość pozytywnie zaskoczony.
      Nadinterpretacji… gdzie? Przy okazji „Death Note”? Jeśli tak, to trochę nie rozumiem – główny bohater przecież mówi takie rzeczy na głos, w większości przecież śledzimy jego myśli, a tam dzieło przedstawia nam przecież wprost jakie stawia pytania i o czym jest.
      I przepraszam, jeśli komentarz jest zapełniony błędami, ale zwyczajnie pisałem go w lekkim pośpiechu.
      Pozdrawiam!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s