Miesiąc: Listopad 2014

Notatnik Śmierci, reż. Shûsuke Kaneko

946007deathnote_movie1Chociaż „Notatnik Śmierci” jest pierwszą mangową serią, jaką przeczytałem, już teraz mogę z pewnością stwierdzić, że jestem nią zafascynowany. To świetna historia starcia dwóch (trzech, dla bardziej wtajemniczonych) wybitnych umysłów, które choć zdają się być skrajnie sobie odległe, mają ze sobą wiele wspólnego. Fabuła jest tak wciągająca, że jednego dnia kupiłem trzy tomy, by następnego mieć je wszystkie z głowy. Największą zaletą jest to, że autor przeplata postać protagonisty z charakterem antagonisty, co pozwala czytelnikowi zadecydować, którą stronę konfliktu obierze. W historii zadaje się mnóstwo pytań o prawa i traktowanie społeczności – neguje sens istnienia policji i zastanawia się, czy poziom degeneracji naszej cywilizacji jest faktycznie tak wysoki jak mogłoby się wydawać. Podczas lektury zżyłem się z postaciami, wszystko jest dobrze napisane, a rysunki fantastycznie wykonane, co sprawiło, że szczerze się w niej zakochałem.

(więcej…)

Reklamy

Lis, Powrót do Domu #1 – opinia

Komiks-Lis-juz-na-Hellconie-_bw70754Rozpoczynając dział komiksowy na blogu dość długo zastanawiałem się co wybrać. Nie miałem co prawda większego wyboru, jednak wybór padł na „Lisa”. Tak się akurat złożyło, że pierwszy, jak na razie jedyny, zeszyt dostałem już w dniu premiery (jeszcze nie do końca będąc świadom co to jest). Pozwoliło mi to na nabranie pewnego dystansu w stosunku do projektu, a i fajniej by tak zainaugurować komiksową kategorię od mniej znanego, polskiego projektu.

Jeśli nie jesteś zainteresowany tematem to możliwe, że nie masz pojęcia o czym mówię. „Lis” jest jedną z pierwszych od lat, w naszym kraju, próbą stworzenia komiksu zeszytowego, czyli takiego, po który będziesz mógł się po prostu, najzwyczajniej w świecie udać do kiosku wraz z nadejściem kontynuacji. Projekt ma charakter dość kameralny, jednak tworzony po godzinach pomysł twórców został wydany, a mi na Hellconie udało się dostać edycję limitowaną, dodatkowo z autografami autorów, mniam. W każdym razie – co sądzę o „Lisie”? A raczej, jego pierwszym zeszycie? Trzeba mieć na uwadze, że historia nie jest pełna, i na zakończenie tej konkretnej fabuły przyjdzie nam jeszcze czekać na 4 numery.

(więcej…)

Interstellar, reż. Christopher Nolan

Interstellar_ALT_ArtowrkMówiąc szczerze byłem bardzo zaintrygowany projektem Interstellar. Wyszedł spod skrzydeł Spielbergowskiej dyrektywy, ale został przekazany Christopherowi Nolanowi, który był ostatnio oczkiem w głowie krytyki. Uchodzi za perfekcjonistę, słyszałem nawet głosy mówiące iż jest najlepszym reżyserem filmowym XXI wieku. Oczywiście w takim przypadku pojawiały się też komentarze mocno negatywne, ale w mojej opinii obie te skrajności są dość przesadzone. Christopher Nolan co prawda jeszcze nie zrobił filmu, z którego nie wyciągnął bym wiele dobrego, ale prawie każdemu z nich mógłbym poświęcić niezły segmencik opowiadający o wadach, czasem nazbyt widocznych. Czy to znaczy, że nie lubię jego filmów? Nie, to tylko dowód na to, że Nolan jest człowiekiem popełniającym błędy, a przy okazji jest też świetnym reżyserem.

(więcej…)

Złodziejka Książek, reż Brian Percival

book_thief_xlgZłodziejką Książekinteresowałem się już od jakiegoś czasu. Co prawda nie czytałem powieści na której film jest oparty, lecz dzieło Briana Percivala co jakiś czas powracało do mnie z kilku powodów: po pierwsze grał tam Geoffrey Rush, świetny aktor, oraz po drugie: muzykę pisał sam wybitny John Williams, którego szczególnie uwielbiam. Dodatkowo film zebrał pozytywne opinie, więc zdążyłem wyrobić sobie pewne oczekiwania. Czy się zawiodłem? Połowicznie, choć w wielu aspektach obraz naprawdę mnie urzekł.

Od strony technicznej film wypada wzorowo. Reżyser wraz z operatorem zaszczycają nas naprawdę pięknymi kadrami, co uderza już z samego początku. Tworzą oni śliczne środowisko, w które aż chce się zanurzyć, ma ono wiele światła i optymizmu. Interesującego baśniowego elementu rozmycia dodawała też muzyka Johna Williamsa. Operowała emocjami w piękny sposób. Choć nie posiada żadnego wyrazistego motywu muzycznego to tworzy śliczną atmosferę. Aż szkoda, że reżyser tak rzadko daje jej się popisać, bo co prawda muzyczny urok tego filmu można dostrzec już podczas seansu jego właściwej części, tak na pierwszy plan wychodzi on dopieropodczas napisów końcowych.

(więcej…)

Furia, reż. David Ayer

furyDo “Furii” podchodziłem zupełnie nijako. Nie był to bowiem film, o którym słyszałem na długo przed premierą, nie śledziłem jego produkcji, nie znałem twórcy. Moją uwagę zwracał jedynie sprytny plakat (mówię o Amerykańskim) oraz, bądź co bądź, nazwisko Brada Pitta. Nie jestem wielkim miłośnikiem filmów wojennych – widziałem jedynie te “must see”, a nawet nie wszystkie (Czas Apokalipsy nadal wzywa). Idąc więc na seans kierowałem się raczej zaproszeniem ze strony przyjaciela. Nie wiedziałem trochę czego się spodziewać. Na szczęście pozytywnie się zaskoczyłem.

„Fury” opowiada o załodze tytułowego czołgu, którego kapitanem jest Don Colier, grany przez Brada Pitta. Gromada jest zgrana, dobrze się znają, razem wiele przeżyli. Sporo jednak zmienia przymusowe dołączenie Normana Ellisona (w tej roli Logan Lerman), który nie dość, że znacząco różni się wiekiem, to jeszcze jego światopogląd, jeszcze nie wypaczony przez wojenne przeżycia, mocno kontrastuje z resztą załogi czołgu. Nie mają jednak wyjścia, i aby utrzymać profesjonalizm swoich starć muszą się zgrać.

(więcej…)